Klasyfikacja strzelców serie a

2020-08-11

Wojny, zmiany granic, wydarzenia losowe, a nawet zwykła ludzka miłość niejednokrotnie powodowały, że piłkarze zmieniali kraj zamieszkania, obywatelstwo. Od kilkunastu lat przepisy FIFA wyraźnie precyzują warunki uczestnictwa w reprezentacjach.



Klasyfikacja strzelców serie a https://www.typ.pl/pilka-nozna/porownywarka-kursow/wlochy/serie-a/1fc7231 w kontekście regulaminu

Regulamin jest prosty: kto choćby raz wystąpił w barwach jednego kraju (choćby to była reprezentacja najniższego szczebla, na przykład juniorów) nie może już grać w drużynie narodowej drugiego państwa. Ale ongiś inaczej bywało. Nie będziemy się tu zajmować setkami zmian obywatelstwa jakie uprzednio miały miejsca, zwłaszcza we Włoszech, Hiszpanii, Francji i w Europie Środkowej. Zajmiemy się tą sprawą w odniesieniu do Polski, jeżeli przedstawiana jest także klasyfikacja strzelców serie a.


Już w roku 1922 w naszej reprezentacji debiutował 19-letni Jerzy Bułanow, Rosjanin, uchodźca z Moskwy. Szybko zaklimatyzował się w Warszawie, krótko grał w Koronie, kilka meczów w Legii, i na długie lata zadomowił się w Polonii. Mówił po polsku bez cienia akcentu, pisał interesujące artykuły, książki, a przede wszystkim świetnie grał. Aż do 1935 r. występował w reprezentacji Polski, był jej długoletnim kapitanem, za swoje zasługi dla naszego sportu został przez władze państwowe odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.


W plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na początku lat trzydziestych został uznany za najlepszego polskiego piłkarza. Po wojnie osiadł w Argentynie, skąd przez pewien czas przysyłał do „Piłki Nożnej” korespondencje. Drugi import nastąpił w okresie tuż powojennym. Węgier Rudolf Patolo zakochał się w Polce, ożenił się z nią i zamieszkał w Polsce. Był dobrym piłkarzem, wyróżniał się wyszkoleniem technicznym. Jeszcze przed przyjazdem do Polski rozegrał mecz w reprezentacji Węgier, a to musiało oznaczać wysoki poziom umiejętności. W naszym kraju grał w Wiśle, ŁKS i 3 razy wystąpił w barwach Polski (1949 - 1952).


Miał już wówczas 30 lat i więcej myślał wówczas o rodzinie niż o piłce. Cały nasz import ograniczył się do tych dwóch. Pierwszym naszym eksportowym piłkarzem był Józef Ciszewski. Jest to swego rodzaju curiosum świadczące o przepisach FIFA, a raczej ich braku przed ponad 60 laty. W październiku 1928 r. odbywał się w Pradze Turniej Słowiański. Otóż drużyna Jugosławii została na skutek kontuzji zdekompletowana i przystępując do meczu z Czechosłowacją miała do dyspozycji 10 zawodników. Zwrócili się do kierownictwa naszego zespołu o wypożyczenie piłkarza. Czesi wyrazili zgodę, my też. W barwach Jugosławii wystąpił J. Ciszewski. Efekt był dla gospodarzy nieoczekiwany. Jugosławia pokonała Czechosłowację 3:1, a jedną z trzech bramek zdobył dla niej właśnie Polak, jeżeli wskazuje się na klasyfikacja strzelców serie a.


Całkowicie odrębne zagadnienie to E. Wilimowski. Po zajęciu Górnego Śląska w 1939 r. przez hitlerowską Rzeszę większość piłkarzy tego regionu pozostała w swoich dotychczasowych klubach z tym, że przybrały one nowe niemieckie nazwy. Wilimowski był piłkarzem światowej klasy, nic więc dziwnego, że pozyskały go kluby o możliwościach takich, jak uniknięcie poboru do Wehrmachtu i prezentujące wówczas wyższą klasę sportową. Najpierw pozyskał go PSV Chemnitz (Kamienica), a potem TSV 1860 Monachium. W latach 1941 - 1942 E. Wilimowski wystąpił 8 razy w reprezentacji Niemiec, zdobył w nich 13 bramek.


Nasuwa się ciekawsze porównanie. Podobną taktykę przenoszenia najlepszych naszych piłkarzy do silniejszych klubów stosowały w czasie wojny sportowe władze ZSRR. Większość z nich pozostała we Lwowie, gdzie utworzono Dynamo, Spartaka i inne kluby zrzeszeniowe. Ale najlepsi, tacy jak Michał Matyas, Wolanin, Habowski, Jedynak, zostali przeniesieni do Dynamo Kijów lub Dynamo Moskwa. ,,Myszka” Matyas wspominając, chwalił warunki treningu, odżywiania w Kijowie. Piłkarze mieli stworzone warunki znacznie odbiegające od przeciętnej. I tak dotarliśmy do trzeciego naszego eksportowego piłkarza. Był nim wspomniany wyżej Czesław Wolanin. Przed wojną ten młody środkowy napastnik Pogoni Lwów był w kręgu zainteresowań Józefa Kałuży. Po wojnie znalazł się w USA i w barwach tego kraju wystąpił w 1950 r. na mistrzostwach świata w Brazylii.